Odpowiednie nawodnienie i przyswojenie niezbędnych składników odżywczych to jedne z głównych warunków dobrego samopoczucia na trasie. Ewentualny błąd i żołądkowa rewolucja mogą skutkować nawet... wycofaniem z zawodów.
Podczas jazdy na rowerze, z każdym kolejnym ruchem tracimy kalorie, a organizm zaczyna się odwadniać. Dlatego jeżeli mamy do pokonania solidny dystans, to oprócz prawidłowego rozegrania wyścigu i spełnienia wszystkich założeń, musimy mieć na względzie odpowiednie odżywianie. O tym co spożywamy, decydują nasi dietetycy i gdy tylko najdzie ochota, podjeżdżają do nas samochodem i podają co potrzeba. Wiadomo, nie jedzie za nami dostawca pizzy i nie wkłada kawałków do buzi ;) To byłoby całkiem komiczne, a po kilku minutach ból brzucha i wycofanie z rywalizacji stałyby się niemal gwarantowane.
Na początek - co należy pić? Wspólnym mianownikiem zawartości powinny być węglowodany z racji dobrej przyswajalności. Generalnie więc dostajemy napoje energetyczne i izotoniczne przygotowane według sekretnych receptur naszych dietetyków i masażystów. Co niektórzy preferują na etapach samą wodę, ale z punktu widzenia dietetycznego, nie uzupełniamy wtedy wszystkich ubywających składników. Gdy zbliżamy się do zakończenia etapu, warto dostarczyć kofeinę stosowaną przede wszystkim w żelach energetycznych.
Nie da się ukryć, że podczas jazdy spożywamy dużo płynów. Jeden bidon starcza przeważnie na 40-45 minut w zależności od temperatury. Oczywiście, im cieplej tym pijemy więcej.
Z jedzeniem jest prawie tak samo jak z napojami. Tu i tu trzeba mieć na względzie bogactwo węglowodanów. Jak więc ktoś jest głodny, dostaje specjalny batonik , z reguły jeden na 30-40 minut. Uwierzcie, że starcza. A żeby nikomu się nie przejadło, możemy liczyć na całą gamę różnych smaków.